Wojciech Jaracz

Zniewolony wyborca. Poglądy polityczne i ich uwarunkowania

Poglądy polityczne, czyli przekonania na temat tego, jak powinna wyglądać organizacja i hierarchia wartości wspólnoty państwowej, są tajemniczym zjawiskiem. Im więcej o nich wiemy, tym więcej rodzą pytań. Skąd biorą się konkretne preferencje ideologiczne w naszych głowach? W jakiej mierze są one następstwem logicznego rozumowania i wolnego wyboru? Sprawdźmy, co na ten temat mają do powiedzenia naukowcy zajmujący się psychologią polityki i genetyką zachowania.   

Czy geny wpływają na nasze preferencje polityczne?

Zdrowy rozsądek podpowiada, że wybór określonej opcji politycznej jest wypadkową mniej lub bardziej usystematyzowanych przemyśleń, życiowych doświadczeń, nastawienia emocjonalnego i ogólnego światopoglądu. Przyjąwszy taką interpretację zagadnienia, ewentualnych czynników wpływu możemy szukać w takich zjawiskach społecznych jak wychowanie w rodzinie, presja grupowa, propaganda medialna czy też zabiegi perswazyjne polityków. Publicyści rzadko komentują tematykę biologicznych uwarunkowań postaw ideologicznych, mimo że naukowcy zajmują się genetyką zachowania od dziesięcioleci. Nie dziwię się temu. Perspektywa dziedziczenia predyspozycji do przyjęcia pewnych poglądów politycznych jawi się jako kłopotliwe ograniczenie dla idei ludzkiej wolności (zwłaszcza przy uproszczonym opisie problemu, redukującym człowieka do samej biologii).

Badania relacji między genami a preferencjami politycznymi zazwyczaj prowadzone są na wychowywanych razem lub osobno bliźniętach monozygotycznych (jednojajowych) albo dizygotycznych (dwujajowych), a także na niespokrewnionym rodzeństwie w rodzinach adopcyjnych. Oczywiście naukowcy uwzględniają w swoich analizach czynniki środowiskowe, np. wspólne i indywidualne doświadczenia dzieci. Na podstawie licznych badań szacuje się, że potencjalny wpływ genów na preferencje polityczne (rozumiane jako orientacje ideologiczne) wynosi od około 30% do około 65%. Nadal jednak problematyka uwarunkowania genetycznego skrywa w sobie wiele sekretów, o czym świadczy chociażby ta szeroka rozpiętość procentowa. Niemniej z dużą dozą pewności możemy stwierdzić, że genetyka (a dokładniej: cechy fenotypowe) rzeczywiście ma znaczenie w procesie kształtowania się poglądów politycznych. [1]     

Czy geny wpływają na wszystkie preferencje polityczne? Częściowej odpowiedzi na to pytanie udzielają nam badania z 2005 roku prowadzone przez naukowców z Interdyscyplinarnego Centrum Genetyki Zachowania (Uniwersytet Warszawski). Dotyczyły one uwarunkowań zarówno genetycznych, jak i osobowościowych. Wnioski formułowano na podstawie następującej próby badawczej:

  1. 249 par bliźniąt w wieku od 18 do 25 lat (119 monozygotycznych, 123 dizygotycznych, pary tej samej płci, wychowane wspólnie, wszelkie przypadki budzące wątpliwości były odrzucane, dobrani w celu zbadania oddziaływania genów);
  2. 358 niespokrewnionych kobiet i mężczyzn wieku od 35 do 64 lat (losowo wybrani w celu zbadania relacji między cechami osobowości a preferencjami politycznymi); 
  3. 197 studentów i studentek politechniki w wieku od 19 do 25 lat (losowo wybrani w tym samym celu co grupa druga, znaczna przewaga mężczyzn). [1] [2]

Polscy badacze przyjrzeli się dwóm aspektom postaw politycznych: a) podejście do obyczajowości (oś: konserwatyzm moralny – liberalizm); b) poglądy ekonomiczne (oś: wolny rynek – interwencjonizm państwowy). Jak można się łatwo domyślić, największe podobieństwo orientacji ideologicznych odnotowano wśród bliźniaków jednojajowych. Naukowcy stwierdzili, że udział czynników genetycznych w wymiarze podejścia do spraw obyczajowości wynosi 28% (tzn. taki procent zaobserwowanej zmienności mierzonej skalą konserwatyzm – liberalizm można wyjaśnić wyłącznie genami). Wyniki dotyczące poglądów ekonomicznych zaskakują: nie znaleziono żadnego czysto genetycznego uwarunkowania, zróżnicowanie preferencji w 100% zależy od czynników środowiskowych. Ustalenia rodzimych naukowców są zbieżne z badaniami prowadzonymi w innych krajach. [1] [2]         

Wpływ cech osobowości na poglądy polityczne

Psychologowie od dawna interesują się kwestią potencjalnych uwarunkowań przekonań ideologicznych. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat powstało mnóstwo badań krążących wokół problematyki związku osobowości z preferencjami politycznymi. Naukowcy analizowali między innymi tendencje autorytarne, antydemokratyczne i inne ekstremizmy światopoglądowe (zarówno lewicowe, jak i prawicowe), oddziaływanie skryptów afektywnych (skłonności do określonych reakcji emocjonalnych na bodziec), poziomy orientacji na dominację, rolę różnych sposobów wychowania, a także style przetwarzania informacji (np. duża nietolerancja wieloznaczności może zwiększać upodobanie do hierarchicznego, “sztywnego” ładu społecznego). [1] [3] [4]

Opisany wcześniej projekt badawczy naukowców z Interdyscyplinarnego Centrum Genetyki Zachowania również uwzględniał sprawdzenie hipotezy relacji między czynnikami osobowościowymi a preferencjami politycznymi. Polscy badacze wykorzystali jako jedno z narzędzi pomiarowych tak zwaną Wielką Piątkę (Big Five), czyli bardzo popularny we współczesnej psychologii model osobowości. Za jego pomocą można w miarę skutecznie mierzyć jej pięć wymiarów (cech):

  1. Otwartość na doświadczenie (Openness to experience);
  2. Sumienność (Conscientiousness);
  3. Ekstrawersję (Extraversion);
  4. Ugodowość (Agreeableness);
  5. Neurotyczność (Neuroticism). [5]

Naukowcy z Polski odkryli w grupie 197 studentów zależność (korelację) między czterema wymiarami Wielkiej Piątki a poglądami na temat roli opiekuńczej państwa. Im wyższe wskaźniki Neurotyczności, Ekstrawersji, Sumienności i Ugodowości, tym większe prawdopodobieństwo skłaniania się ku różnym formom interwencjonizmu państwowego. I odwrotnie: im mniejszy poziom tych wskaźników, tym większa szansa na popieranie przekonań wolnorynkowych. W kontekście podejścia do obyczajowości zgromadzone dane sugerują, że może istnieć jakiś związek między cechą Otwartości na doświadczenie a postawami konserwatywnymi i liberalnymi. Większa wartość tego wskaźnika przypuszczalnie wiąże się z nasileniem dążeń ku tej drugiej postawie. [1] [2]

Jak wyglądają te ustalenia na tle badań z innych krajów? Liczne analizy pokazują, że istnieje relacja między Otwartością na doświadczenie a lewicową/liberalną orientacją ideologiczną, a także między Sumiennością i prawicowością (im wyższy ten wskaźnik, tym chociażby większe przywiązanie do norm społecznych). Co ciekawe, badania rozdzielające preferencje obyczajowe i ekonomiczne wskazują, że Otwartość na doświadczenie łączy się z lewicowością w obydwu tych aspektach. Ponadto odnotowano interesującą zależność: wysoki poziom Ugodowości może wiązać się zarówno z tradycyjnie lewicowym podejściem do roli państwa (np. popieranie rozbudowanej opieki socjalnej), jak również z konserwatywnymi przekonaniami odnośnie norm społecznych. [6]            

Ze względu na dużą złożoność materii problemowej nie jesteśmy w stanie uznać, że poznaliśmy ostateczną odpowiedź na pytanie, jak cechy osobowości wpływają na upodobania ideologiczne. Wiele wyników badań zależy od użytych narzędzi pomiarowych i przyjętej definicji takich pojęć jak przekonania prawicowe czy lewicowe. [1] Niemniej już teraz możemy podejmować próby formułowania pewnych ogólnych wniosków. Psycholożka Urszula Jakubowska stwierdza w książce O naturze preferencji politycznych, że gromadzony przez lata materiał badawczy zawiera istotne prawidłowości, np. osobom o niskim poziomie Otwartości na doświadczenie, wysoce lękliwym oraz „interpretującym stosunki społeczne w kategoriach hierarchicznych” często odpowiada postawa konserwatywna. [1] Oczywiście nie każdy konserwatysta wpisuje się w powyższy schemat osobowości. Taka generalizacja byłaby bezpodstawną stereotypizacją i fałszowaniem prawdy.     

Psychologiczne pułapki w myśleniu politycznym

Kiedy rozmyślamy lub rozmawiamy o polityce, odruchowo zakładamy, że nasze sądy i oceny są w pełni racjonalne, spójne i obiektywne. Rzeczywistość wygląda inaczej: popełniamy merytoryczne błędy, upraszczamy skomplikowane zagadnienia, omijamy wątpliwości i „słabe punkty” przekonań. Jeśli w grę wchodzą emocje, poczucie przynależności grupowej oraz silna identyfikacja ze stanowiskiem ideologicznym, człowiek może zatracić umiejętności refleksyjnego dystansowania się od własnych poglądów i rozumienia argumentacji reprezentanta odmiennej opcji politycznej. Przypomnijmy sobie te wszystkie gorące debaty polityków w mediach. Czy odnieśliście kiedyś wrażenie, że rozmówcy nie trzymają się tematu dyskusji i prowadzą monologi?

Krystyna Skarżyńska w klasycznym podręczniku Człowiek a polityka. Zarys psychologii politycznej wymienia kilka podstawowych przyczyn błędów w myśleniu politycznym [3]. Przyjrzyjmy się tym powodom, żeby zrozumieć, dlaczego umysł płata nam figle. 

Nieostrość pojęć politycznych

Doświadczeni socjologowie dobrze wiedzą, że badanie opinii obywatela na temat demokracji może być zwodnicze, jeśli ankieta w ramach milczącego założenia korzysta z normatywnej (słownikowej) definicji tego słowa. Analizy jasno pokazują: ludzie różnie rozumieją termin „demokracja”. Dla jednych będzie on mocno kojarzył się z partiami politycznymi i wyborami, dla innych – z prawami jednostek. Nieostrość lub niejednoznaczność takich pojęć jak patriotyzm, wolność czy sprawiedliwość społeczna prowadzi do nieporozumień, uproszczeń i cynicznych zabiegów manipulacji. Jeśli chcemy poważnie dyskutować, a nie tylko chaotycznie monologować, powinniśmy zawsze próbować wspólnie zdefiniować, o czym właściwie mówimy.  [3] [4]

Złożoność i integracja w myśleniu

Pojęcia złożoności i integracji w myśleniu odnoszą się do umiejętności dostrzegania wieloaspektowości (skomplikowania) obserwowanego zjawiska i wychwytywania istotnych powiązań między elementami tworzącymi tę wieloaspektowość. Można ćwiczyć te zdolności na przykład poprzez poszerzanie swojej wiedzy (czyli w przypadku polityki ważne jest poznawanie rządzących nią mechanizmów). Ich niski poziom może prowadzić do nieefektywnego skupiania się wyłącznie na jednym kontekście danej sytuacji. [3]      

Podstawowy błąd atrybucji

Ważnym problemem jest powszechne występowanie tak zwanego podstawowego błędu atrybucji (pojęcie z zakresu psychologii społecznej). Polega on na wyjaśnianiu zachowania innych osób domniemanymi czynnikami wewnętrznymi (np. rzekome słabości charakteru) i ignorowaniu lub lekceważeniu kontekstu sytuacyjnego. Aby to lepiej zobrazować, podam konkretny przykład: członek mojej rodziny zapomniał zrobić zakupów, choć dzień wcześniej obiecał, że to zrobi. Rozżalony stwierdzam, że wynika to z lenistwa. W tym momencie zupełnie pomijam ewentualne czynniki zewnętrzne, które doprowadziły do pustek w lodówce, np. ciężki dzień w pracy. Podstawowy błąd atrybucji jest zmorą dyskursu politycznego – niekiedy więcej dyskutujemy o osobowości decydenta niż o uwarunkowaniach gospodarczych i społecznych jego działań. [3]     

Atrybucja odpowiedzialności

Załóżmy, że niejaki Ijon Tichy jest prezydentem wymyślonej republiki Lem. W kraju dzieje się coś niedobrego. Powiedzmy, że wybucha afera korupcyjna nagłośniona przez media. Obywatele postrzegają Ijona jako głównego winowajcę (bo to w końcu głowa państwa!), przez co wina bezpośrednich sprawców częściowo się rozmywa, dostają niskie wyroki sądowe. Tichy odchodzi w niesławie z urzędu. Przez następne kilkanaście lat opinia publiczna luźno kojarzy go z aferą. Przeciwnicy polityczni grzeją ten temat: „Za czasów Ijona Tichego nasz naród był niszczony przez praktyki korupcyjne”. Istota problemu dotyczy kwestii emocjonalnego przypisywania odpowiedzialności za sytuację. Oczywiście nie sugeruję tutaj, żeby lekką ręką rozgrzeszać najwyższych urzędników państwowych. Chodzi o to, że przypisywanie stopnia odpowiedzialności powinno być robione z głową – na podstawie racjonalnej oceny dowodowej, a nie pod wpływem zmiennych emocji. [3]        

Złudzenie konsensusu

Złudzenie konsensusu jest to błąd poznawczy, który polega na znacznym przecenianiu poziomu rozpowszechnienia własnych przekonań, osądów i wartości w społeczeństwie. W wersji skrajnej mogę na przykład ulec wrażeniu, że niemal wszyscy obywatele kraju oceniają politykę rządu tak samo jak ja. Niestety złudzenie konsensusu może prowadzić do niedostrzegania, ignorowania, a nawet do fanatycznego zwalczania osób deklarujących odmienne poglądy (np. dobrowolne zamknięcie się w bańce informacyjnej i traktowanie „wrogów politycznych” jako szkodliwych odszczepieńców). [3]

Infografika ilustrująca pułapki psychologiczne.

Społeczne zjawisko paranoi politycznej

Paranoja polityczna to fascynujące zjawisko z pogranicza psychologii i socjologii. Możemy o nim mówić, gdy jakaś część obywateli państwa wyraża spiskowe przekonania, doszukując się prawdziwych źródeł decyzji i wydarzeń politycznych w mało sprecyzowanych siłach zewnętrznych (np. tajemniczy układ, który pociąga za sznurki władzy). Polscy socjologowie badali takie tendencje już w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, dzięki czemu wiemy, że rzeczywiście mamy do czynienia z pewnym faktem społecznym.

Najprostsza „diagnoza” paranoi politycznej odbywała się za pomocą dwóch stwierdzeń, do których respondenci musieli się ustosunkować: 1) „To nie rząd nami rządzi. Ci, co naprawdę nami sterują, nie są w ogóle znani”; 2) „Ci, którzy twierdzą, że na świecie są potężne ukryte siły spiskujące przeciwko Polsce, mają wiele racji”. Jakie były przykładowe wyniki? W 1996 roku 30% Polaków przychyliło się do tych dwóch opinii (odpowiedź „zdecydowanie zgadzam się” lub „raczej się zgadzam”). W 2017 r. było ich aż 55%. [4]

Dlaczego wspominam o tym zjawisku? Przecież powszechnie wiadomo, że w każdym społeczeństwie zawsze można znaleźć jakiś odsetek obywateli uwiedzionych przez schematy myślenia rodem ze spiskowych teorii dziejów. Nie interesuje mnie jednak, jaki procent ludzi w Polsce w danym roku bardzo podejrzliwie patrzy na mechanizmy władzy. Chcę zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. Otóż – jak zauważa psycholog polityki Krzysztof Korzeniowski – badania podłużne (czyli prowadzone kilka razy na tej samej grupie ludzi) sugerują, że istnieje pewna psychologiczna prawidłowość: poziom paranoi politycznej wzrasta w okresie kampanii wyborczej, a opada tuż po niej. [4]       

Źródła:

  1. U. Jakubowska, O naturze preferencji politycznych, Warszawa 2018. 
  2. W. Oniszczenko i U. Jakubowska, Genetic Determinants and Personality Correlates of Sociopolitical Attitudes in a Polish Sample, [w:] „Twin Research and Human Genetics” 2005, volume 1, issue 8. 
  3. K. Skarżyńska, Człowiek a polityka. Zarys psychologii politycznej, Warszawa 2005. 
  4. K. Korzeniowski, Psychologia demokracji. Szkice, Warszawa 2020.  
  5. Big Five personality traits
  6. A. S. Gerber, G. A. Huber, D. Doherty, C. M. Dowling, The Big Five Personality Traits in the Political Arena, [w] „Annual Review of Political Science” 2011, nr 14.  

Wierzymy, że wiedza inspiruje do działania

Pomóż fundacji Problematy rozwijać projekty edukacyjne i aplikację Rzut Beretem

Sprawdź inne artykuły w tym temacie: Polityka

O autorze:

Wojciech Jaracz

Miłośnik słowa pisanego, nauk humanistycznych i terapii zajęciowej. Uparcie walczy ze zjawiskiem wykluczenia społecznego. W wolnym czasie lubi prowadzić długie rozmowy ze swoim psem.

0 Comments

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Pin It on Pinterest

Share This